wtorek, 16 lutego 2016

Be Beauty- matujący płyn micelarny

 Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat płynu micelarnego od Be Beauty.

Jakiś czas temu, ta wielka butla była dostępna w Biedronce w cenie 7, 99zł za 400 ml. Kiedyś miałam ten popularny, niebieski płyn i nie sprawdził się u mnie, dlatego postanowiłam dać szansę temu.

Wszyscy już wiemy, że te płyny micelarne są produkowane przez Tołpę. Niestety z Tołpy miałam tego typy produktu i kompletnie się u mnie nie sprawdzały, ponieważ bardzo podrażniały moje oczy i twarz. Do tego płynu również podeszłam z lekką rezerwą, ale za taką cenę to szkoda było nie brać.

Generalnie mogę się zgodzić ze wszystkimi obietnicami producenta, prócz jednej. Produkt ten kompletnie nie nadaje się do oczu. Pomijając szczypanie, pieczenie, zaczerwienienie i łzawienie oczu to kompletnie nie jest w stanie zmyć choćby cienia do powiek. Lekko są one rozmazane, ale nie zmyte nawet przy delikatnym pocieraniu wacikiem. I co dalej się dzieje z oczami pisałam przed chwilką.

Za to świetnie mi się sprawdza do demakijażu twarzy. Ładnie zmywa podkład, puder, wszystko dokładnie usuwa, przy tym dając uczucie odświeżenia. Ma właśnie takie lekki, rześki zapach, który cudownie pobudza skórę. Bardzo lubię używać tego produktu jako toniku do twarzy.
Produkt ten nie wysusza naszej cery, jest bardzo neutralny. Co do obiecanego matu to niestety, ale nic z tych rzeczy. Odświeży naszą cerę, nie wysuszy, ale też nie zmatowi.

Osobiście nie wrócę tego produktu, choć sprawdza mi się całkiem nieźle jako tonik do twarzy.


 A Wy miałyście ten płyn micelarny? Jak u Was się sprawdził?


Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)