czwartek, 13 sierpnia 2015

Golden Rose- Terracotta Eyeshadow



Witajcie!


Wybaczcie moja nieobecność, ale byłam na krótkich wakacjach i działo się tyle w moim życiu, że nie miałam czasu ani chęci wchodzić i pisać. Powoli wszystko wraca do normy i zamierzam znów pisać regularnie. Dzisiaj przychodzę do Was z opinią na temat cienia do powiek od Golden Rose. Firma ta jest mi dobrze znana, miałam i mam wiele ich kosmetyków kolorowych i uważam, że są tanie i bardzo dobre jakościowo. A oto bohater dzisiejszego posta:

Cień otrzymujemy w złotym kartonowym pudełeczku. Sam produkt jest zamknięty w okrągłym, elegancko wyglądającym, wykonany z grubego plastiku opakowaniu.

Wybrałam dla siebie odcień nr. 111, ale były dostępne również inne kolory.

Cień należy do tych błyszczących. Jak dla mnie jest idealny na lato. Jego kolor to mieszanka brązu, brzoskwini, łososia i różu połyskująca na złoto i srebrno, zależy jak pada nam światło. Jak dla mnie jest przepiękny.


Cień jest dość suchy, lekko się pyli, ale nie przeszkadza to w aplikacji na powiekę. Lubię go używać na całą ruchomą powiekę, ponieważ samodzielnie wygląda przepięknie, bardzo naturalnie, świeżo, daje efekt jakbyśmy były wypoczęte, wyspane. Nie ma w nim tzw. "chamskiego" brokatu, raczej przypomina to piękne rozświetlenie.


 Bardzo dobrze się z nim pracuje. Nie osypuje się, dobrze rozciera, zawsze go kładę na bazę i utrzymuje się kilka godzin. Jestem z niego naprawdę zadowolona, bo w te upalne dni, wystarczył mi tylko ten cień i tusz do rzęs i makijaż wyglądał delikatnie, ale ładnie.

Dostępny jest on na każdym stoisku Golden Rose w cenie 19, 90zł.



 Używałyście te teracotty? Jak u Was się sprawdziła?

Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)