czwartek, 3 marca 2016

Oceania Red Kiss- żel pod prysznic z ekstraktem z żurawiny





Witajcie!

Rzadko kiedy piszę o żelach pod prysznic, ponieważ za wiele od nich nie wymagam, mają myć, ładnie pachnieć i nie przesuszać mojej skóry. Są to produkty, które najszybciej się zużywa, ponieważ najczęściej z nich korzystamy, mają za zadanie nam umilić czas, pomóc się zrelaksować i dać uczucie odświeżenia. Jednak dzisiejszy produkt zachwycił mnie na tyle, że czuję się aż zobowiązana napisać o nim osobny post, a nie tylko wspomnieć o nim w projekcie denko.

Żel jest w butelce, z ładną grafiką. Widnieje na nim jakiś widok, owoce żurawiny i czerwone usta. Wszystko to nawiązuje do Walentynek. Zakupiony był w Biedronce, z resztą jak zwykle za grosze. Za taką wielką butlę, 500 ml zapłaciłam jedynie 2,99 zł.

Co mnie w nim tak zachwyciło? Wszystko! Zacznijmy od koloru, jest czerwony, piękny soczysty, nawiązujący do zapachu, który nie ma w sobie kszty chemii. Pachnie żurawiną, czymś eterycznym, zmysłowym, po prostu jest genialny. Uwielbiam go używać.
Następnie zakochałam się w jego konsystencji, która przypomina kisiel. Jest gęsta, nie przelewa się przez palce, świetnie się pieni, zapach jest wyczuwalny w całej łazience (nie utrzymuje się niestety na ciele). Przy każdej kąpieli nie jestem w stanie mu się oprzeć :)
Nie zauważyłam również by mnie przesuszył. Jest dla mojej skóry neutralny, czyli taki jak lubię. Ma mnie umyć, a od nawilżania mam inne produkty.

Może to jest dziwne, że tak się zachwycam zwykłym żelem pod prysznic (z resztą samą mnie to dziwi), ale musiałam Wam o nim napisać, żebyście mogły jeszcze go zakupić, ponieważ jeszcze są one dostępne w Biedronkach.

 
 Miałyście okazję używać tego żelu pod prysznic? Jak u Was się sprawdził?


Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)

sobota, 27 lutego 2016

Projekt denko luty 2016


Witajcie!


Dzisiaj przychodzę do Was z projektem denko. Początkowo kompletnie nie szło mi zużywanie kosmetyków, szczególnie dlatego, że pozwoliłam sobie pootwierać kilka produktów tego samego typu. Na szczęście się zawzięłam i pod koniec zaczęłam wyrzucać pełno pustaków. Jestem z siebie dumna :) Zapraszam do lektury :)

Balea odżywka do włosów- miałam ją po raz drugi i sprawdziła się całkiem ok. Była wydajna, przyjemnie pachniała, delikatnie nawilżała włosy, jednak mimo wszystko nie wrócę do niej

Barwa Ziołowa szampon pokrzywowy- tani, wydajny, świetnie oczyszczał włosy, nie przyspieszał ich przetłuszczania, kupię ponownie

Barwa Naturalna szampon lniany- miałam co do niego mieszane uczucia. Raz ładnie odświeżał włosy i dobrze wyglądały po jego użyciu, a potem coś się z nimi działo i były tępe w dotyku, brzydko wyglądały, nie kupię ponownie

Head&Shoulders szampon przeciwłupieżowy- nie raz był już w moim denku. Bardzo je lubię i zawsze do nich wracam, kupię ponownie

Balea żel pod prysznic limonka i aloes- przepięknie pachniał, miał fajną żelowo- kremową konsystencję, bardzo się z nim polubiłam. Niestety nie ma dostępu do dm, dlatego nie kupię ponownie

Stara Mydlarnia płyn do kąpieli coffe latte- pachniał jak prawdziwa kawa, robił pianę, która za długo się nie utrzymywała i był bardzo gęsty, co sprawiało problem z jego wydobywaniem, nie kupię ponownie

Pinio płyn do kąpieli bajeczna czekolada- często kupuję je synkowi i sprawdzają się u nas bardzo dobrze. Ten wyjątkowo ładnie pachniał, przypominał mi pomarańczowe delicje, kupię ponownie

Dove żel pod prysznic pistacja i kokos- po jakimś czasie zaczął mnie trochę drażnić jego zapach, bo był zbyt intensywny. Konsystencja bardzo kremowa, lekko nawilżająca skórę, ale mam do niego mieszane uczucia, może kupię ponownie

Biały Jeleń nawilżające kozie mleko płyn do kąpieli- cudo! niby zwykły żel, ale miał wyjątkowo ładny zapach, niby mydlany, ale z czymś kuszącym, nie umiem go określić. Robiła fajną pianę, nie wysuszał mojej skóry, no i niewiele kosztuje, kupię ponownie

    
   Dermedic normacne tonik do twarzy- zakochałam się w tej firmie, w tym toniku, więc niebawem napiszę Wam więcej o ich produktach, kupię ponownie

La Roche- Posay Effaclar żel do mycia twarzy- bardzo gęsty, wydajny, dobrze oczyszczał skórę, czasem miałam jednak wrażenie, że lekko ją przesusza, może kupię ponownie

Pharmaceris T krem na noc z 5% kwasem migdałowym- jakoś nie widziałam po nim jakiś świetnych efektów, nie polubiłam się z nim, nie kupię ponownie

Pharmaceris T emulsja matująca- dziwny krem. Na dzień jakby za ciężki, na noc za lekki. Owszem dało się na niego nałożyć podkład, nic się nie rolowało, ale wydawało mi się, że po nim szybciej zaczynam się świecić, nie kupię ponownie

Be Beauty matujący płyn micelarny- pisałam o nim tutaj, nie kupię ponownie

Venus regenerujący balsam do ciała- miałam go już 2 raz i dobrze się u mnie sprawdza, szybko się wchłania, dobrze nawilża skórę, nie pozostawia lepkiej warstwy i do tego jest tani, może kupię ponownie

Dove balsam do ciała pistacja i magnolia- miał gęstą konsystencję, beznadziejne opakowanie, przez które ciężko było wydobyć produkt, dobrze nawilżał skórę, czasem miałam po nim wrażenie klejenia się, może kupię ponownie

Pro Formula żel do higieny intymnej- tani, bardzo wydajny i przyjemny w użyciu żel, który robi to, co ma robić, nie podrażnia, sprawdził się u mnie, może kupię ponownie

Linda mydło w płynie z ekstraktem z imbiru- bardzo średnie mydełko, z którym trochę się męczyłam, nie kupię ponownie

Alessandro Snowball krem do rąk- pisałam o nim tutaj, nie kupię ponownie

Yves Rocher krem do rąk- pięknie pachniał, szybko się wchłaniał, dobrze nawilżał dłonie, jeśli jeszcze go gdzieś znajdę to kupię ponownie

Aqua Chic krem do stóp- dostałam go w takim zestawie z Rossmanna i był bardzo przyjemny, szybko się wchłaniał, bardzo wygładzał stopy, dobrze je nawilżał, jak go znajdę w większej pojemności to kupię ponownie

Miss Sporty korektor na niedoskonałości- pisałam o nim tutaj, kupię ponownie

Eveline odżywka do rzęs- nie sprawdziła się u mnie, zdecydowanie wolę tą z olejkiem arganowym, nie kupię ponownie

Celia 2 tusze do rzęs- tanie, ładnie wyglądają na rzęsach, nie sklejają ich, ale niestety szybko zasychają, osypują się i robią efekt pandy, nie kupię ponownie

Bell rozświetlający korektor pod oczy- całkiem nieźle kryje okolice pod oczami, nie wysusza, trzyma się cały dzień, nie wchodzi w zmarszczki, kupię ponownie

Balea bodyspray acai i limonka- ładny słodko- kwaśny zapach, który nie utrzymywał się za długo na ciele, nie kupię ponownie

Claris lakier do paznokci- bardzo ładnie wyglądał i po raz pierwszy zużyłam cały lakier, nie kupię ponownie

Nivea hydro care pomadka ochronna- nie sprawdziła się u mnie. Nie nawilżała dostatecznie ust, do tego połamała się, nie kupię ponownie

Eveline odżywka do paznokci- świetna! zawsze mnie ratuje, gdy moje paznokcie mają kryzys, kupię ponownie

Inglot cień do powiek nr. 352- bardzo ładny kolor, naturalny z lekką różową nutą, nie kupię ponownie, bo mi się trochę znudził

Carea waciki- zawsze do nich wracam, kupię ponownie

Biovax maseczki do włosów- nie polubiłam się z nimi, nie kupię ponownie

Sylveco balsam do włosów z betuliną- muszę koniecznie kupić pełny produkt, bo po jego użyciu moje włosy były bardzo nawilżone, błyszczące i sypkie, kupię ponownie

La Roche Posay Effaclar żel do mycia twarzy- jak wcześniej, może kupię ponownie

Dermedic normacne- na pewno kupię całe opakowanie.   
   
 
   
  I to tyle z moich zużyć. Jak już wcześniej wspomniałam, jestem zadowolona z ilości, bo zużyłam wszystkie pootwierane kosmetyki i w końcu dobrałam się do moich zapasów :) 
 
 
     
Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :) 

Agnieszka :)

wtorek, 16 lutego 2016

Be Beauty- matujący płyn micelarny

 Witajcie!

Dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat płynu micelarnego od Be Beauty.

Jakiś czas temu, ta wielka butla była dostępna w Biedronce w cenie 7, 99zł za 400 ml. Kiedyś miałam ten popularny, niebieski płyn i nie sprawdził się u mnie, dlatego postanowiłam dać szansę temu.

Wszyscy już wiemy, że te płyny micelarne są produkowane przez Tołpę. Niestety z Tołpy miałam tego typy produktu i kompletnie się u mnie nie sprawdzały, ponieważ bardzo podrażniały moje oczy i twarz. Do tego płynu również podeszłam z lekką rezerwą, ale za taką cenę to szkoda było nie brać.

Generalnie mogę się zgodzić ze wszystkimi obietnicami producenta, prócz jednej. Produkt ten kompletnie nie nadaje się do oczu. Pomijając szczypanie, pieczenie, zaczerwienienie i łzawienie oczu to kompletnie nie jest w stanie zmyć choćby cienia do powiek. Lekko są one rozmazane, ale nie zmyte nawet przy delikatnym pocieraniu wacikiem. I co dalej się dzieje z oczami pisałam przed chwilką.

Za to świetnie mi się sprawdza do demakijażu twarzy. Ładnie zmywa podkład, puder, wszystko dokładnie usuwa, przy tym dając uczucie odświeżenia. Ma właśnie takie lekki, rześki zapach, który cudownie pobudza skórę. Bardzo lubię używać tego produktu jako toniku do twarzy.
Produkt ten nie wysusza naszej cery, jest bardzo neutralny. Co do obiecanego matu to niestety, ale nic z tych rzeczy. Odświeży naszą cerę, nie wysuszy, ale też nie zmatowi.

Osobiście nie wrócę tego produktu, choć sprawdza mi się całkiem nieźle jako tonik do twarzy.


 A Wy miałyście ten płyn micelarny? Jak u Was się sprawdził?


Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)

środa, 10 lutego 2016

Alessandro Snowball- krem do rąk

 Witajcie!


Dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat zimowego kremu do rąk od Alessandro. Już kilka razy miałam styczność z tą firmą i byłam zadowolona z ich produktów. Czy tym razem znów krem spełnił moje oczekiwania? Zapraszam do dalszej części postu:

Krem ma przyjemne dla oka opakowanie. Jest fioletowe, z białymi kropkami, które nawiązują do śnieżynek. Ma on zakrętkę koloru srebrnego, która nie ściera się.

Zakupiłam go w salonie kosmetycznym. Potrzebowałam czegoś, co dogłębnie nawilży moje dłonie, ponieważ są one bardzo suche, często mi pękają i bardzo bolą. Zareklamowano mi go właśnie jako taki krem, który dodatkowo pięknie pachnie.

Jak już wcześniej wspomniałam to nie moje pierwsze podejście do tej firmy. Niestety tym razem się zawiodłam. Zacznę może od zapachu, który kompletnie mi się nie podoba. Nie potrafię go do niczego porównać, ale jak dla mnie, nie jest on choć trochę przyjemny. Krem jest koloru białego, zawiera w sobie kapsułki, które mam nadzieję, udało mi się uchwycić na zdjęciu. Wydaje on się być dość gęsty, treściwy, idealny na zimową porę roku. Rozsmarowując go po pewnym czasie czujemy jakbyśmy sparowały dłonie olejkiem. Jest to całkiem przyjemne uczucie, daje również jakby powłokę, która otula i ociepla nasze dłonie. Po chwili niestety to wszystko mija. Nie wchłania się może całkowicie, ale po jego użyciu możemy bez problemu wykonywać dalsze czynności. Jestem zawiedziona głównie tym, że nie nawilża jakoś dogłębnie naszych dłoni. Jest to taki codzienny krem. Dodatkowym minusem, jest również jego opakowanie. Nie lubię, kiedy nałożę krem i muszę manewrować, aby zakręcić go i nie pobrudzić wszystkiego dookoła.

Nie mogę nazwać tego kremu całkowitym bublem, ale na pewno ponownie do niego nie wrócę. Jest on drogi, bo za 100 ml płacimy 37 zł. Niestety nie spełnił moich oczekiwać.


 
 A Wy miałyście ten krem? Jak u Was się sprawdził? A może macie inne produkty tej firmy, które się u Was sprawdziły?



Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)

poniedziałek, 1 lutego 2016

La Roche- Posay- Effaclar K (+)


 Witajcie!

Już wielokrotnie pisałam, że mam skórę bardzo kapryśną, skłonną do trądziku i lubiącą się przesuszać. Znalezienie dla niej odpowiedniej pielęgnacji jest dla mnie nie lada wyczynem. Próbowałam kremów drogeryjnych, naturalnych specyfików, jednak najlepiej sprawdza się u mnie pielęgnacja dermokosmetykami. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z moją opinią na temat jednego z takich kremów:

Krem La Roche- Posay zamknięty jest w aluminiowej, białej tubce. Jest całkiem wygodna w użyciu, jednak trzeba uważać, by jej za mocno nie naciskać, ponieważ wtedy wydobywa się zbyt dużo kremu. Jest go tutaj 30 ml, więc trochę mniej niż standardowe pojemności.

Kupiłam ten krem, ponieważ potrzebowałam czegoś lekko nawilżającego na dzień. Pierwsze, co przykuło moją uwagę to zapach, przypomina mi on lilie, jest on delikatny, ale wyczuwalny, jednak ulatnia się zaraz po nałożeniu go na twarz. Wchłania się bardzo szybko, do matu. Faktycznie delikatnie nawilża, dobrze współgra z podkładem, nie zapycha mnie i co najważniejsze utrzymuje mat na mojej cerze, aż do wieczora.

Jest on zakończony aplikatorem podobnym do tych, które mamy przy kremach pod oczy. Również jest on wygodny i higieniczny w użyciu. Sama formuła kremu jest lekko żelowa. Z tego produktu jestem bardzo zadowolona i chętnie z niego korzystam codziennie rano. Czasem jednak odczuwam ściągnięcie cery, ale podejrzewam, że sprawdzi się on u mnie przede wszystkim latem.

Krem ten możecie dostać w aptekach, za ok. 50 zł.


 A Wy używałyście tego kremu? Jak u Was się sprawdził?


Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka:)
 

niedziela, 31 stycznia 2016

Projekt denko styczeń 2016


 Witajcie!

Dzisiaj zapraszam Was na projekt denko :) Uzbierało mi się trochę pustych opakować, które chciałabym Wam dziś pokazać. Zapraszam do lektury:

Be beauty żel pod prysznic o zapachu karmelu- początkowo byłam z niego bardzo zadowolona, jednak jego pojemność i trochę męczący z czasem zapach zmusiły mnie, aby go używać jako żel i  płyn do kąpieli naraz, dzięki czemu szybciej się skończył. Nie przesuszył mnie na szczęście, nie jest on złym produktem, ale z czasem może zacząć męczyć- nie kupię ponownie

Isana peelingujący żel pod prysznic- początkowo byłam z niego bardzo zadowolona, mimo, że był drobnoziarnisty pięknie wygładzał skórę, niestety z czasem mnie bardzo uczulił- nie kupię ponownie

Stara Mydlarnie shake do kąpieli- kupiłam go w prezencie mojemu tacie i u niego się nie sprawdził. Mój mąż też nie był  z niego zadowolony, więc ja zużyłam i uważam, że używałam i wąchałam o wiele lepsze produkty- nie kupię ponownie

Oba produkty do kąpieli mojego synka, które bardzo dobrze się u nas sprawdziły. Ładnie pachniały, nie przesuszały skóry, były wydajne i robiły sporo piany- może kupię ponownie

Perfecta żel pod prysznic peelingujący- przepiękny zapach! czuć w nim i kawę i pomarańczę, piękne połączenia. A sam w sobie produkt bardzo wydajny, świetnie peelingujący, posiadający dość ostre drobiny- kupię ponownie

Perfecta masło do ciała o zapachu kawy i pomarańczy- również piękny zapach, który dość długo utrzymywał się na ciele. Ładnie nawilżał ciało, szybko się wchłaniał, jego używanie to była czysta przyjemność- kupię ponownie

Zarówno krem BB jak i podkład nie sprawdziły się u mnie za dobrze. Raz moja cera wyglądała z nimi dobrze, a innym razem beznadziejne.- nie kupię ponownie





Palmolive szampon do włosów- nie polubiłam się z nim. Po jego użyciu jeszcze szybciej przetłuszczały mi się włosy, brzydko wyglądały i były nieprzyjemne w dotyku- nie kupię ponownie

Barwa szampon do włosów żurawinowy- świetny! tani, bo kosztuje ok. 7 zł, bardzo wydajny, pięknie nabłyszczający włosy, dodający im objętości i pięknie pachniał- kupię ponownie





Pharmaceris pianka do głębokiego oczyszczania twarzy- uwielbiam! była już w ulubieńcach- już kupiłam kolejne opakowanie

Alterra emulsja do mycia twarzy- zużyłam do mycia pędzli i średnio się sprawdziła w tej roli. Do twarzy również nie lubię jej używać- nie kupię ponownie




Oba produkty bardzo średnie- nie kupię ponownie

Ambi Pur bardzo lubię, ale ten zapach nie za bardzo mi się podobał- nie kupię ponownie

Nivea antyperspirant- niby ma chronić 48h, a ja mimo, że nie mam nadmiernej potliwości musiałam go używać ponownie już po kilku godzinach- nie kupię ponownie

Evree krem do stóp- bardzo wydajny, dobrze dostępny, ładnie nawilżał stopy i całkiem ładnie pachniał- kupię ponownie

Iwostin krem do twarzy- bardzo mi pomógł, gdy moja skóra była odwodniona i nic nie mogło jej odpowiednio nawilżyć, mimo wszystko raczej do niego nie wrócę

Planeta Organica peeling enzymatyczny- nie polubiliśmy się głównie dlatego, że miał w sobie drobinki, a kupując go oczekiwałam zupełnie czegoś innego- nie kupię ponownie

Le Petit Marseillials żel pod prysznic- miał bardzo ładny zapach, ale strasznie przesuszył moją skórę- nie kupię ponownie

Isana mydełko do rąk- bardzo średnie, ale mega wydajne- nie kupię ponownie

Biedronkowe waciki, do których zawsze wracam.

La Roche Posay tonik do twarzy- w jakimś zestawie była jego miniaturka i byłam nim zachwycona- kupiłam pełne opakowanie

Marion olejek do włosów- nie polubiłam się z nim, ani za ładnie nie pachniał, ani nie robił na moich włosach jakiś zaskakujących rzeczy- nie kupię ponownie

Kulka do ust z Biedronki- taka zwykła wazelina, która za bardzo nie nawilżała ust- nie kupię ponownie

Pastylka do kąpieli dla dzieci- mój synek je uwielbia- kupię ponownie

Dwie sole do kąpieli, które w sumie nic nie robiły- nie kupię ponownie


I to wszystko, co udało mi się zużyć w tym miesiącu.

A jak Wasze denka?     

 
  Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)

piątek, 29 stycznia 2016

Ulubieńcy stycznia 2016

 Witajcie!

Zbliża się koniec miesiąca, więc czas na ulubieńców. W tym miesiącu zebrało mi się ich dość sporo, dlatego od razu zapraszam do lektury :)

Maseczka oczyszczająca z Ziaji, którą polubiłam od pierwszego użycia. Ma delikatne drobinki, które bez podrażnienia naszej cery złuszcza martwy naskórek, delikatnie, przyjemnie pachnie, świetnie oczyszcza naszą twarzy, bez jej wysuszania. Dodatkowo przy pojemności 250 ml jest tania i bardzo wydajna.

Pharmaceris T- czyli pianka do mycia twarzy dla cery trądzikowej. To już moje 2 opakowanie, a kolejne jest w zapasie. Jest niezwykle delikatna, ale dokładna w oczyszczaniu naszej buzi. Nie wysusza, nie podrażnia i jest bardzo wydajna. Uwielbiam ją!

Dermedic preparat punktowy. Jest to pierwszy tego typu produkt, który naprawdę działa. Gdy czuję, że coś mi ma wyskoczyć lub już coś mam w tempie ekspresowym wysusza lub wyciąga nieprzyjaciela. Smaruje nim również ślady potrądzikowe i delikatnie je rozjaśnił.


Cukrowa pianka peelingująca do ciała od Organique. Stosuję ją jako peeling do dłoni. Pięknie pachnie, po jej użyciu dłonie są niezwykle miękkie, pachnące i lekko nawilżone.

Bielenda serum korygujące. Każdy chyba je zna. Uspokoiła moją cerę, nie wysuszyła, nie mam od jakiegoś czasu problemu z trądzikiem, naprawdę godny polecenia produkt.

Perfumy Playboya, które zachwyciły mnie nie tylko swoim zapachem, ale i wyglądem. Jest to zapach bardzo kobiecy, seksowny, słodki, ale z nutą czegoś ciężkiego. Nie umiem opisywać zapachów, ale ten na prawdę bardzo mi się podoba.

Lovely- rozświetlacz. Również bardzo znany produkt, do którego przekonałam się dopiero w tym miesiącu, mimo, że mam go od lata. Pięknie rozświetla cerę, nie ma drobinek, tylko tworzy piękną taflę, dodatkowo kosztuje niewiele i jest bardzo wydajny.

Be beauty róż do policzków nr. 03. Piękny różowy kolor, którym nie da się zrobić sobie krzywdy. Oczywiście efekt można dozować, nadaje się do każdego makijażu i do każdego typu urody.

Paleta cieni z Estee Lauder. Praktycznie od listopada, czyli odkąd ją dostałam od męża, nie rozstaje się z nią. Ma piękne kolory, świetnie się z nimi pracuje, cienie utrzymują się cały dzień, każdy wykonany nią makijaż wygląda przepięknie. Kolejny produkt, który uwielbiam!

Golden Rose kredka do oczu nr.401. Zwykła, czarna, ale tania, utrzymująca się cały dzień, wygodna w użyciu i wydajna.

Bell korektor rozświetlający pod oczy. On jest z tej serii hipoalergicznej i faktycznie nie powoduje u mnie łzawienia oczu, przykrywa to, co trzeba, ma ładny kolor, stapia się ze skórą i nie wchodzi w załamania czy zmarszczki.

I to wszyscy moi ulubieńcy. Serdecznie Wam polecam te produkty. Dajcie znać czy coś z nich używałyście i jak się u Was one sprawdzały?



Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)