poniedziałek, 29 czerwca 2015

Ulubieńcy czerwca 2015 + niekosmetyczny ulubieniec

Witajcie! :)

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać ulubieńców miesiąca czerwca, którzy służyli mi cały miesiąc i byłam z nich bardzo zadowolona. A tak oto prezentuje się moja gromadka: 





Cienie z Inglota w nr 456, 112 i 352:




W tym miesiącu stawiałam na delikatny, neutralny makijaż za pomocą tych właśnie cieni. Utrzymują się na mojej powiece cały dzień, pięknie wyglądają, dobrze się z nimi pracuje i mają na prawdę śliczne kolory. 

Inglot- matujący puder sypki nr 32

Puder, który utrzymywał mat na mojej twarzy praktycznie cały dzień, bez potrzeby jakiejkolwiek poprawki. Żółty kolor, który dodatkowo neutralizował wszelkie zaczerwienienia. Wystarczy odrobina, aby przypudrować całą twarz. Nigdy się na nim nie zawiodłam, nawet w upały czy gdy byłam na weselu moja twarz wyglądała na idealnie zmatowioną.

Avon- szminka

Niestety nie wiem jaki jest jej numer, ani jak się nazywa, ponieważ wszystko już mi się zatarło. Piękny, kobiecy, delikatny różowy kolor, który najczęściej gościł w tym miesiącu na moich ustach. Nie utrzymuje się długo, ale lekko nawilża i przepięknie ożywia cerę.

Eveline- matujący żel do mycia twarzy- demakijaż

O nim pisałam tutaj. Świetnie zmywa makijaż, w bardzo delikatny sposób. Przyjemnie pachnie, odświeża skórę po całym dniu, nie zapycha i żaden podkład, bronzer i inne zanieczyszczenia na twarzy nie są mu straszne. Codziennie wieczorem po niego sięgam i taka forma demakijażu bardzo odpowiada mi i mojej cerze.

Stara Mydlarnia- pianka do mycia twarzy

Nie mogło tutaj zabraknąć jakiegoś produktu od Starej Mydlarni :) Piankę używam tylko rano, aby po całej nocy odświeżyć twarz. Robi to w bardzo delikatny sposób, nie ma uczucia ściągnięcia skóry i przepięknie, otulająco pachnie. Dla mnie to sama przyjemność użyć jej zaraz po przebudzeniu :)

Śliwkowa herbata

 
 W tym miesiącu namiętnie piłam tę oto herbatkę. Nie cierpię śliwek, ale ta wyjątkowo mi posmakowała. Przywieźli mi ją rodzice z Czech i będę musiała kogoś poprosić, aby przywiózł mi jej zgrzewkę :) Pycha, pycha i jeszcze raz pycha! Jest sama w sobie słodziutka, ale nie tak, że aż nas zmdli. Uwielbiam ją!

I tak oto prezentują się moi ulubieńcy. Ciężko mi było wybrać tylko kilka produktów, bo jak najbardziej trafiałam w tym miesiącu na perełki, niż na buble, z czego bardzo się cieszę i Wam również tego życzę :)

A co Was najbardziej w tym miesiącu zachwyciło?
 
 


Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)