poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozświetlacz czy bronzer?

Witam Was bardzo serdecznie! :)
Będąc jakiś czas temu na stoisku Vipery (nie wiem czemu je zlikwidowali) poprosiłam Panią, aby pomogła mi wybrać idealny rozświetlacz. Oczywiście światło nie zachwycało i tam wydawało się, że dostałam produkt, który sobie wymarzyłam. Idealna konsystencja, piękny wygląd, cudowne drobinki, no byłam zachwycona. Wieczorem jak go nałożyłam dumnie wyszłam na spotkanie z koleżanką. Obie zachwycałyśmy się efektem jaki uzyskałam. No i gorzej było jak tą czynność powtórzyłam rano. Dlaczego? tego dowiecie się za chwilkę, a teraz chciałabym Wam pokazać o jakim produkcie dzisiaj mowa:

Co mówi producent:


Skład:

Moja opinia:
Produkt jest zamknięty w pięknym opakowaniu koloru czarnego z różową obwódką. Opakowanie zamykane jest wieczkiem, na które możemy nasypać produkt. Dołączony jest do tego różowy puszek z czarną kokardką. Na pierwszy rzut oka wszystko pięknie się prezentuje i cieszy oko. Jak widać po zdjęciach moje cudeńko nie wygląda już tak pięknie jak wcześniej, ponieważ codziennie jest używane i nieoszczędzane :) Opakowanie jest zrobione z grubego plastiku i jak na razie nic mi w nim nie pękło. 
Zapach tego kosmetyku jest bardzo przyjemny, subtelny, lekko pudrowy. Mi bardzo przypadł do gustu.
Puder sypki, bo tak go nazwał producent, nie uczulił mnie, nie zapchał i nie spowodował żadnego podrażnienia. Producent twierdzi, że kosmetyk ten wygładzi, odmłodzi i upiększy rysy. Szczerze mówiąc to ciężko mi się ustosunkować do tych obietnic. 
Konsystencja produktu jest w formie sypkiej:

A tak prezentuje się na doni:
Zawiera on delikatne drobinki, ale na pewno nie jest to brokat.
Kontynuując moją wcześniejszą "opowieść" zawiodłam się na nim jako rozświetlacz, ponieważ jest on po prostu brązowy i nie zrobił on na kościach policzkowych takiej tafli, która by je podkreśliła, tylko miałam zwykłą, brązową, świecącą się plamę. Próbowałam go również użyć jako puder utrwalający makijaż, bo pomyślałam, że może ładnie rozświetli buzię i będzie ona wyglądała na zdrową i wypoczętą, ale do tego kompletnie się nie nadaje, bo świeciłam się jak choinka. Takim oto sposobem leżał w mojej toaletce nieużywany. Wróciłam do niego po kilku miesiącach i użyłam go jako bronzer. I od tamtej pory codziennie go w ten sposób używam. Daje bardzo delikatny, subtelny, rozświetlony efekt. Ładnie mini się, szczególnie kiedy świeci słońce. Do tego jest bardzo trwały, bo nałożony rano utrzymuje się na mojej buzi, aż do wieczora. Oczywiście, kiedy łzawią mi oczy (ahh te alergeny) czy pada deszcz to robią się smugi, ale przy normalnej pogodzie siedzi na miejscu i pięknie prezentuj się na mojej buzi.
Nie wiem czy mogę Wam go polecić, bo w mojej ocenie nie robi tego, co obiecuje producent, przynajmniej ja tego nie widzę. Jako bronzer, w chwili obecnej, bardzo dobrze mi się sprawdza, ale nie każdemu będzie się podobało to, że zawiera drobinki. Ja sama jestem w trakcie poszukiwań matowego bronzera, który ładnie wykonturuje moją okrągłą buzię :)

Nazwa: Vipera- puder sypki
Numer: 014
Cena: ok. 25 zł
Dostępność: stoiska Vipery, strony internetowe
Pojemność: 15g

Miałyście ten puder sypki? A może poleciłybyście mi jakiś bronzer?

Dziękuję za każdy komentarz, staram się regularnie na nie odpowiadać i tym samym odwiedzać Wasze blogi :) Jeżeli Wam się tutaj podoba to zapraszam do pozostania ze mną na dłużej i obserwacji mojego bloga :)

Agnieszka :)