środa, 22 kwietnia 2015

Bitwa tuszy do rzęs

Witam Was kochane bardzo serdecznie w kolejny poście! :)
Od jakiegoś czasu przybyło mi, w moim odczuciu, zbyt dużo tuszy do rzęs. Zawsze miałam jeden, który zużyłam i potem kupowałam kolejny. No, ale ostatnimi czasy zostałam hojnie obdarowana tuszami do rzęs przez moją rodzinę i chciałabym Wam pokazać dwa z nich :) Który tusz zakupiłabym ponownie i o jakich dziś tuszach mowa? Jeśli jesteście ciekawe to zapraszam do dalszej części posta :)
A mowa dziś o:
Każdy chyba choć raz próbował któryś z tych tuszy do rzęs, bo jak zauważyłam dość sporo jest opinii na ich temat w internecie :)

Pierwszym tuszem, który chciałam opisać jest:
Nazwa: EVELINE Big Volume Lash Waterproof
Dostępność: drogerie z szafą Eveline
Cena: ok. 17 zł
Kolor: czarny

Moja opinia:
Tusz jest zamknięty w niebieski opakowaniu. Jest on koloru czarnego. Pięknie wydłuża rzęsy, nawet danie 3 warstw nie spowoduje u nas brzydkiego sklejenia, czyli tzw. "pajęczych nóżek". Szczoteczka jest silikonowa i bardzo giętka, dzięki temu, możemy sprawnie nią operować i dostać się do najmniejszej rzęski :)
Tusz nie osypuje się w ciągu dnia. Nie powoduje tzw. "pandy". Tak jak pisze producent jest to tusz wodoodporny. I tutaj muszę zaznaczyć, że faktycznie jak się nim pomalujemy to jest cały dzień na swoim miejscu, nawet ciężko się go zmywa płynem miceralnym (ja stosuję Biodermę sensibio H2O). 

Kolejnym tuszem do rzęs jest:
Nazwa: MAX FACTOR 2000 calorie
Dostępność: drogerie z szafami Max Factora
Cena: kupowałam go w promocji za ok. 23 zł
Kolor: czarny




Moja opinia:
Tusz jest zamknięty w czarnym opakowaniu z czerwonymi napisami. Według mnie opakowanie jest przyjemne dla oka i bardzo wygodnie trzyma się go w dłoni. Jest koloru czarnego. Z tego tuszu do rzęs nie jestem do końca zadowolona. Faktycznie ładnie wygląda na rzęsa, również ich nie skleja, ładnie je pogrubia i wszystko było by na plus, gdyby nie to, że bardzo mnie uczula. Od pierwszego użycia miałam z nim problem. Oczy, po jego zastosowaniu, zaczęły mnie bardzo piec i łzawić. Dodatkowo zawsze jak go użyję jestem rozmazana. Kiedy używam go solo zawsze mam jakieś uczulenia, a jak z innym tuszem to wszystko jest w porządku. Na pewno do niego nie wrócę, właśnie z powodu tego uczulenia. 
Podsumowując:
Jeden i drugi tusz do rzęs bardzo ładnie prezentuje się na rzęsach. Jednak będę wracała do tuszy z Eveline, ponieważ są tańsze, ładnie wyglądają na rzęsach i przede wszystkim nie uczulają mnie, tak jak jest w przypadku Max Factora. 

Miałyście kiedyś któryś z tych tuszy?
Jak się u Was sprawdziły?
Dziękuję Wam za każde odwiedziny i komentarze :)
Agnieszka